sobota, 13 kwietnia 2013

                                                           ROZDZIAŁ 10

Podeszliśmy do Zayn'a. Przedstawiłam mu moje przyjaciółki. Widać było, że się polubili. Potem on zawołał swoich kolegów. Jeden ma na imię Brian, a drugi Kevin. Są zabawni i sympatyczni. Wzięli nasze walizki i ruszyliśmy do samochodu. Zayn siedział za kierownicą, a ja siedziałam obok niego. Zuzia siedziała z Brian'em. Było widać, że Zuzi się spodobał Brian. A Emilia siedziała z Kevinem. Bez przerwy patrzeli się na siebie. Gdy już dojechaliśmy do Hotelu, to chłopacy ponownie pomogli nam z walizkami. Najpierw poszliśmy do recepcjonistki. Okazało się, że nie jesteśmy zapisane i wszystkie pokoje są zajęte. Zrobiłyśmy awanturę - no bo przecież, gdzie my mamy teraz mieszkać ?! 
Chłopaki próbowali nas uspokoić. 
W końcu udało im się nas wynieść z budynku. Zaproponowali nam, żebyśmy u nich zamieszkały. Zaskoczyli nas tym pytaniem... są tacy uprzejmi, ale ... No przecież ich nie znamy, więc mieszkać z obcymi ludźmi ?
- No przecież nie będziecie się włóczyć w nocy po wielkim mieście. Nie ma cię wyboru. - Powiedział śmiejąc się Zayn.  
- Szczerze, to masz rację. Nie mamy wyboru. - powiedziałam niepewnie. 
- No to ... jedziemy do tego waszego domu czy nie ? - powiedziała wciąż wkurzona tym wydarzeniem Emilia. 
- Ah ... No raczej. Wsiadajcie - Odpowiedział Kevin, który jest wpatrzony w Emilię. 
Wszyscy wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Jeszcze chcieli nam od razu pokazać to piękne miasto.  Przez cały czas patrzałyśmy przez szybę, co się dzieję na ulicach. A tam paparazzi, gwiazdy i różne atrakcję. 
Dojechaliśmy do domu. 
- No i jak się wam podoba ? - spytali razem trzech. 
- To jest wasz dom ? - powiedziałam nie wierząc .
- Tak. A co ... Nie podoba się ? - Zapytał ze smutną miną Brian.
- Nie no co ty ... On jest piękny ! - powiedziała głośno Zuzia. 
- A może pójdziemy do kawiarni ?.. Bardziej się poznamy - powiedział Kevin.
- Chętnie. - Odpowiedziały przyjaciółki.
- Ja jakoś nie mam ochoty teraz wychodzić. - powiedziałam 
- No dobra, no to wy możecie się gdzieś przejść, a ja zostanę tutaj z Julią i pomogę jej się rozpakować - powiedział Zayn.
- Okay, no to Pa . - powiedzieli wszyscy razem. 
Zapytałam się , gdzie mam spać. Na to Zayn odpowiedział, że sama mam wybrać pokój. 
Zrobiłam to co mi kazał. Poszłam po schodach do góry i zajrzałam do pokojów. 
Spodobał mi się ostatni pokój. Ściany były koloru jasnego zielonego, obok była duża szafa i  łazienka. 
Ten ! -  krzyknęłam. 
Zayn przyszedł do mnie do góry i powiedział, że to jednak będzie " nasz " pokój i się uśmiechnął. 
Ucieszyłam się kiedy to powiedział. Dobrze, że to jednak z nim będę miała pokój, bo jemu najbardziej ufałam - mruknęłam pod nosem. 
Wziął moją walizkę do " naszego "  pokoju  i pomagał mi się rozpakowywać. 
Gdy rozpakowywałam się, to zauważyłam moje miętowe conversy od Łukasza... To jedyna rzecz, która mi po nim pozostała. Ale przy Zayn'ie zupełnie o nim zapominałam... szczególnie o tym smutku, który mam w sercu.
Jak już skończyliśmy się rozpakowywać to Brytyjczyk złapał mnie za rękę i oprowadził po domu. Jest bardzo piękny. Na końcu usiadł na kanapie, wziął dwa pady do konsoli i zaprosił mnie do zagrania z nim.
Ja do gier jestem bardzo chętna, więc usiadłam obok Zayn'a i graliśmy w piłkę nożną. Bardzo lubię ten sport. Oczywiście przegrałam z brunetem, a on wstał i zaczął tańczyć swój szczęśliwy taniec. 
Śmiałam się z tego i powiedziałam, że następnym razem to ja wygram. 
No to przekonajmy się - powiedział cwaniacko chłopak. http://funkyimg.com/u2/2693/041/160080Zayn1.gif

piątek, 12 kwietnia 2013

                                                                   ROZDZIAŁ 9

Wychodziliśmy już z samolotu. Wzięłyśmy walizki i ruszyliśmy na lotnisko. Byłyśmy cały czas wesołe, bo to było nasze marzenia, żeby wyjechać z przyjaciółkami, a szczególnie do Las vegas. Bez przerwy wygłupiałyśmy się.


Zuzia poprosiła mnie, czy bym nie poszła jej kupić wody z automatu. Ja jak zwykle zgodziłam się i poszłam patrząc się na przyjaciółki. Odwróciłam się i potknęłam się o jakiegoś chłopaka. Szybko złapał mnie  na ręce
i potem patrzał mi się w oczy. Był wysokim brunetem z niebieskimi oczami i miał luźne ubrania. Ja także patrzałam się w jego piękne oczy. Uroczo się uśmiechnął i postawił mnie na ziemię. Przedstawił się. Ma na imię Zayn i jest Brytyjczykiem. Od dawna tu mieszka. Jest tak samo z przyjaciółmi. Powiedział, że jak będę chciała to może mnie i moje przyjaciółki oprowadzić i zapytał się kiedy bym miała czas. Odpowiedziałam, że jak tylko trafię do Hotelu i jak się rozpakuję to wtedy byśmy mogli się spotkać. A może was podwieźć ?- powiedział uśmiechając się. Nie chcę Ci sprawiać kłopotów - powiedziałam, chociaż bardzo chciałam z nim spędzać jak najwięcej czasu. Nie, dla mnie to będzie przyjemność wam pomóc. No jak już tak mówisz ... To ja tylko idę po przyjaciółki i zaraz tu wrócimy.
Pobiegłam po Zuzie i Emilie.
Uuu ... Co to za przystojniak ? - powiedziały śmiejąc się.
Przed chwilą go poznałam. Wydaję się na bardzo miłego chłopaka - powiedziałam i spojrzałam w jego stronę.
Podoba Ci się prawda . ? - zapytała Zuzia.
Nie po prostu to będzie przyjaźń i nic więcej - powiedziałam szybko.
Yhyy... - mruknęła cwaniacko Emilia
A jak ma na imię ? - zapytała Zuzia
Zayn. - powiedziałam.
A tak w ogóle to chcę nas podwieźć do Hotelu i później oprowadzić.
O... Super .! - powiedziały razem.
No to chodźmy.

czwartek, 11 kwietnia 2013

                                                               ROZDZIAŁ 8


Wsiadłyśmy już do samolotu. Siedzieliśmy obok siebie. Emilia i Zuzia rozmawiały ze sobą, a ja w tym czasie   założyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Akurat musiała mi się trafić piosenka, którą Łukasz mi śpiewał na łące. Na tą samą myśl spłynęła mi jedna łza, ponieważ nie pozwoliłam sobie, żeby coraz więcej spływały na moim po policzku.
Zuzia się spojrzała na mnie i od razu się skapnęła o co się smucę.
Nie płacz. Nie pozwól siebie ranić przez jakiegoś chłopaka - powiedziała miło.
Od razu zrobiło mi się lepiej po tych słowach i Łukasz zniknął z mojej myśli. Powieki powoli mi się zamykały, aż wreszcie zasnęłam. Nie było to dobre rozwiązanie, bo znowu mi się Łukasz śnił, a tak dokładnie to jak mówił, że wyjeżdża i, że nie będziemy się już widzieć. Nawet przez sen zaczęłam płakać. Po chwili ponownie zniknął z mojej myśli.  Teraz mi się przyśnili chłopacy z One Direction. Był to mój ulubiony zespół. Co dzień ich słuchałam. Obudziłam się po kilku godzinach. Otworzyłam oczy i spojrzałam na przyjaciółki. Spojrzałam w moją prawą stronę tam gdzie siedziała Zuzia. Też już zasypiała. Wyglądała słodko. Przyszedł mi do głowy zabawny pomysł. Wyjęłam z mojej torby telefon i zaczęłam robić jej zdjęcia. Chichotałam po cichu, żeby nie obudzić przyjaciółki. Gdy już skończyłam robić zdjęcia to spojrzałam się w lewą stronę gdzie siedziała Emilia. Śmiała się. Zapytałam o co jej chodzi, ale nie mogła nic powiedzieć przez śmiech. W końcu powiedziała o co jej chodzi i okazało się, że podczas snu lunatykowałam, a tak dokładniej to mruczałam pod nosem " One way or another I'm gonna find ya I'm gonna get ya get ya get ya get ya i zaczęłam się kręcić na siedzeniu " Wtedy razem zaczęliśmy się cicho śmiać. Spojrzałyśmy na Zuzię, bo zaczęła podobnie robić to co ja przez sen. Nagrałyśmy ją jak mówi śmieszne rzeczy. Dalej się śmiałyśmy z tego samego. Teraz Emilii przyszedł zabawny pomysł. Szepnęła mi do ucha co zamierza zrobić. Wyjęłam błyszczyk i inne kosmetyki, tak jak mi kazała. Dałam jej mój telefon, ale nadal to wszystko nagrywałyśmy i pomalowałam Zuzię. Wyglądała komicznie. Ale to nie był koniec, bo jeszcze udostępniałyśmy ten filmik na facebook'u. Trochę z tym wszystkim przesadziłyśmy, ale po to właśnie tam lecimy, żeby się bawić. Gdy Zuzia się obudziła to o niczym nie wiedziała, że ma coś na twarzy. Nic nie czuła, a ja z Emilią tylko się śmiałyśmy. Zuzia powiedziała, że jesteśmy wariatkami. Inni pasażerowie się dziwili co Zuzia ma na twarzy, a wtedy bardziej się śmiałyśmy. Dobra, nie wiem dlaczego się ze mnie śmiejecie i inni pasażerowie się na mnie gapią, więc wytłumaczcie się. - powiedziała wysokim tonem.
Ja tylko wyjęłam małe lusterko z Emilii torebki i podałam Zuzi. Spojrzała się w lusterko ze zdziwieniem i skierowała wzrok na nas.
Zdjęcia i filmik jak śpisz, już jest w internecie - powiedziałam żartobliwie i tym razem się zaczęłyśmy głośniej śmiać.
Jak tylko wyjdziemy z samolotu, to ja was normalnie zabije ! - powiedziała śmiesznie umalowana.
Przez chwilę siedziałyśmy wszystkie w ciszy.
-Trzeba przyznać, że ten żart się wam udał - powiedziała śmiejąc się, a nam ulżyło, bo myślałyśmy, że naprawdę się obraziła.
 -No to ja idę to wszystko z twarzy zmyć.
Zuzia już była w łazience. Nagle podeszła stewardessa i zapytała się nas czy coś chcemy do jedzenia.
Emilia chciała sernik, a ja poprosiłam o szarlotkę. Pomyślałam jeszcze o Zuzi i też jej wzięłam to samo co sobie, bo wiem, że to bardzo lubi.
Zuzia już wróciła na swoje miejsce i powiedziałam, że zaraz miła pani przyniesie jej ciastko. Jej mordka się ucieszyła.
Mieliśmy za chwilę już lądować, ale jeszcze było trochę czasu. Ja i przyjaciółki zjadłyśmy ciastka i rozmawialiśmy dalej. Powoli już się przygotowywaliśmy do wyjścia z samolotu. Już wylądowaliśmy.

-----------------------------------------------
I jak się podoba ? Może być ? ;p

wtorek, 9 kwietnia 2013

                                                                ROZDZIAŁ 7

Przemyślałyśmy to gdzie mamy wyjechać. Wyjeżdżamy do Los Angeles. Zawsze marzyłam, żeby wyjechać gdzieś z przyjaciółkami. No i jednak marzenia się spełniły. Zuzia i Emilia poszły się pakować, bo jutro już mamy samolot, to ja też zaczęłam pakować moje rzeczy do walizki. Brałam tylko te najważniejsze rzeczy. Gdy już skończyłam się pakować to od razu położyłam się na łóżku. Nie miałam już w ogóle sił.
Więc jak już się położyłam to zasnęłam po paru minutach. Obudziłam się i od razu zadzwoniłam do przyjaciółek.

Okazało się, że czekały już na mnie przy drzwiach. Szybko wstałam z łóżka i kierowałam się w stronę drzwi. Byłam cała roztrzepana. Po chwili jak już je wpuściłam to zaczęły na mnie krzyczeć, bo niedługo wylatujemy. Ja jak zwykle uparta  powiedziałam, że mamy jeszcze dużo czasu. Poszłam do kuchni i spojrzałam na zegarek. Jak zobaczyłam, jaka jest dokładna godzina to zrobiłam duże oczy i otworzyła mi się buzia.
Szybko pobiegłam do łazienki. Ubierałam się najszybciej jak tylko mogłam. Zęby też umyłam byle jak.  Zbiegłam do Emilii i Zuzi i powiedziałam, że już jestem gotowa. Zaczęły się ze mnie śmiać. Nie wiedziałam o co im chodzi. Po chwili Zuzia powiedziała, że mam dwie różne skarpetki i dookoła buzi mam pastę od zębów. Spojrzałam się ze złością. Ale to nie była prawdziwa złość ... udawałam, bo na moje przyjaciółki nie dam rady być zła i zaczęłam się razem z nimi śmiać. Potem założyłam dwie pary skarpetek, ale tym razem były w komplecie. Zmyłam tą pastę, która była dookoła mojej buzi i ruszyliśmy w kierunku lotniska. Byliśmy już na miejscu. Udało nam się zdążyć. Mieliśmy jeszcze trochę czasu. Usiadłyśmy razem na krzesła, które były w poczekalni na samolot. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym naszym wyjeździe i zastanawialiśmy się, jak tam będzie. Emilia mówiła, że będzie korzystać z życia i będzie się bawiła. Ja też miałam taki zamiar, natomiast Zuzia powiedziała, że będzie się relaksować i, że nie będzie chodziła na żadne imprezy. Ja i Emilia tylko spojrzałyśmy na siebie ze zdziwieniem. No to niby po co ty tam chcesz lecieć, jak nie zamierzasz się zabawić, ani nic tylko się relaksować ? - powiedziałam oburzona. No to może jeden raz pójdę z wami gdzieś na imprezę, albo na coś innego - powiedziała Zuzia nie pewnie. Ponownie zaczęłyśmy się śmiać,ale już musiałyśmy wsiadać do samolotu.                                            

piątek, 5 kwietnia 2013

                                                            ROZDZIAŁ 6

To wszystko jest takie piękne. Tylko z Łukaszem byłam taka szczęśliwa. Z nim moje życie miało sens. Ten piknik zapamiętam do końca życia. Szczerze mówiąc to nie wiem jaki był powód tego wszystkiego. Więc zapytałam się z jakiego to było powodu, ale nic nie powiedział i odwrócił się w drugą stronę. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Potem jak się odwrócił do mnie to widziałam żal i smutek w jego oczach. Widziałam jak na jego policzku spływały łzy. Podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Złapał mnie za ręce i powiedział coś co mnie załamało... - " Nie wiem jak to Ci powiedzieć. To jest dla mnie bardzo trudne i bardzo bolesne. Ale muszę Ci to powiedzieć. Dłużej już tak nie wytrzymam. Bo ja wyjeżdżam. Nie będziemy mogli już się spotykać. Kocham cię i przepraszam, że to tak wyszło.Wiem, że przeze mnie teraz będziesz cierpieć. Mogłem Ci to wcześniej powiedzieć. Nigdy cię nie zapomnę. Ja... ja nie chciałem, żeby to tak wyszło. Nie chciałem - powiedział rozpaczliwym głosem ". Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. W moich zielonych oczach było widać, jak spływały łzy. Łukasz już powoli puszczał moje ręce i patrzał się w moje oczy. Pocałował mnie w policzek i powiedział kolejny raz, że nigdy mnie nie zapomni i ... odszedł. Pobiegłam do domu. Byłam już na mojej ulicy. Zuzia i Emilia zauważyły, jak płaczę. Podbiegły do mnie i zapytały o co chodzi. Nic nie odpowiedziałam i dalej biegłam. Byłam już w domu. Poszłam do mojego pokoju. Położyłam się na moim łóżku i zaczęłam krzyczeć i coraz bardziej płakać. Nie wiedziałam już co robić. Byłam załamana.  Moje serce się rozpadło. Straciłam moją drugą połowę bez której nie mogę żyć. Zuzia i Emilia zadzwoniły do moich drzwi. Nie chciałam, żeby mnie zobaczyły w takim stanie. Więc nie zamierzałam je wpuścić do domu, ale nagle przyszedł do mnie SMS od Zuzi - " Proszę , pogadajmy. Nie wiemy za bardzo dlaczego jesteś smutna, ale jak ty jesteś to my tak samo. Proszę otwórz ". Chciałam mieć wsparcie, więc poszłam i otworzyłam drzwi. Od razu się przytuliłam. Cały czas płakałam. 
- Dlaczego jesteś smutna ?- powiedziały ze smutną miną.
- Bo...bo Łukasz odszedł. - powiedziałam jąkając się.
- Ale jak to odszedł ? - powiedziały ze zdziwieniem 
- Bo musiał wyjechać. Więc tylko się pożegnał i odszedł. Już nigdy go nie zobaczę ! - krzyknęłam i bardziej się rozpłakałam. 
- Wszystko się jakoś ułoży. Zobaczysz. - powiedziała wspierając mnie Zuzia.  
- A może my gdzieś wyjedziemy  ? - zaproponowała Emilia.
Ten pomysł nam się podobał. Zaczęliśmy myśleć, gdzie byśmy mogli wyjechać.   

czwartek, 4 kwietnia 2013

                                          ROZDZIAŁ 5

Wstałam rano. Wzięłam laptop ponownie na kolana i włączyłam skype'a. Umówiłam się o tej godzinie z Łukaszem. Zdenerwowałam się, bo go nie było. Poczekałam jeszcze kilka minut, bo możliwe, że jeszcze śpi.
Sam mi mówił, że jest śpiochem. Nadal czekałam, ale go wciąż nie było, więc wyłączyłam laptop i zeszłam do salonu. Tak jak zawszę zrobiłam sobie dużo kanapek, bo przecież jestem żarłokiem. Położyłam talerz z kanapkami na stolik i oglądałam telewizje. Leciał mój ulubiony serial, czyli " Spongebob". To zawsze mnie rozśmieszało. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i szybkim krokiem otworzyłam.
W progu stał Łukasz. Za plecami trzymał piękną różę. Ucieszyłam się jak go zobaczyłam.
- To dla ciebie skarbie. - Powiedział słodko Łukasz i wręczył mi różę, a także pocałował jeszcze w usta.
- Nie musiałeś. Dziękuję. - Powiedziałam z uśmiechem.
- No pewnie, że musiałem. Jesteś najwspanialszą dziewczyną. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - Cała się zarumieniłam.
Zaprosiłam go do środka. Pogadaliśmy chwilę, Łukasz zaoferował mi piknik, więc się zgodziłam. Zrobiłam mnóstwo kanapek. Łukasz się zdziwił, że aż tyle ich zrobiłam. Nie wiedział, że tyle jem. Ale to mu nie przeszkadzało.
Wzięłam koszyk z jedzeniem i ruszyliśmy. Poszliśmy przez miasto. Zauważyłam, że w sklepie były piękne conversy o kolorze miętowym. Łukasz zauważył, że mi się podobają, więc wszedł do sklepu i je kupił dla mnie. Ja nie wiedziałam co powiedzieć. Po prostu stałam nieruchomo i się w nie patrzyłam. Dał mi buty i mnie pocałował w policzek. Ja nie mogę ich przyjąć - powiedziałam. Bo były dosyć drogie. Jak ich nie przyjmiesz to nie będzie pikniku - powiedział żartobliwie. No to nie miałam wyjścia i je wzięłam. Mocno go przytuliłam i dziękowałam. Poszliśmy dalej. Byliśmy już na łące.
- Łukasz , zapomniałam  wziąć koc. - powiedziałam ze smutkiem.
- Nie martw się. Mam wszystko przygotowane. - powiedział uśmiechając się.
Byłam zdziwiona. Łukasz zaprowadził mnie do swojego przygotowanego miejsca i kazał mi zamknąć oczy.
Ufałam mu, więc tak zrobiłam .
- Jesteśmy na miejscu.- powiedział.
Otworzyłam oczy i byłam zaskoczona. Na ziemi leżał czerwony koc, a na tym kocu czekoladki w kształcie serca. Dookoła tego wszystkiego były płatki róż. Jeszcze była obok gitara.
- I jak się podoba ? - zapytał Łukasz.
- Kiedy to wszystko zdążyłeś zrobić ?- powiedziałam wciąż zszokowana.
- Wstałem rano o świcie i wszystko przygotowałem.
- Ale jak to ? Tak wszystko sam ? - powiedziałam nie wierząc.
- Nie , pomogły mi twoje przyjaciółki.
-Jak ja je kocham. - powiedziałam szczęśliwie.
Łukasz wziął mnie na ręce i położył na kocu. Złapał gitarę i usiadł koło mnie.
Zaczął grać Ed'a Sheeran'a - Give me love patrząc mi w oczy. Było bardzo romantycznie. Jak już skończył śpiewać to powiedział, że zawszę mogę na niego liczyć, że zawszę będzie przy mnie i zawszę będzie mi dawał coraz większą miłość. Nie umiałam opisać moich uczuć.

środa, 3 kwietnia 2013

                                                                 ROZDZIAŁ 4



Wsiedliśmy do autobusu i zajęliśmy miejsca. Łukasz ponownie zasnął, a ja wyciągnęłam z mojej torby słuchawki i MP3.
Włączyłam muzykę, a tak dokładniej to Ed'a Sheeran'a-kiss me. Przymknęłam oczy  i powoli zasypiałam.
Głową oparłam się o ramię Łukasza. Obudziłam się po kilku minutach  i zobaczyłam, że już go nie było. Wystraszyłam się, nie wiedziałam gdzie on jest. Zauważyłam też, że stanęliśmy. Dowiedziałam się, że jesteśmy na stacji benzynowej. Wyjrzałam przez szybę i zobaczyłam Łukasza. Uspokoiłam się. Wyszłam do niego i zapytałam, czy nadal go boli noga. I tylko pokiwał głową, że tak. Poszliśmy jeszcze do sklepu po wodę, bo zaschło nam w gardle.
Wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy dalej. Byliśmy już na miejscu. Pomogłam Łukaszowi dojść do sali  w której miał być badany.
Czekałam na korytarzu. Musiałam trochę poczekać, ale to mnie nie obchodziło. Dla niego mogłam czekać wiecznie, tylko bałam się, że coś mu się poważnego stało.
W końcu wyszedł z sali i miał na sobie gips. Zapytałam czy to nic poważnego, ale uśmiechnął się i nic nie powiedział. Po kilu minutach Łukasz  zapytał się mnie czy nie jestem głodna, więc powiedziałam, że bardzo. Wtedy zaprosił mnie na obiad i ruszyliśmy
w stronę restauracji. Zamówił stolik dla dwojga. Usiedliśmy na zewnątrz pod parasolem. Zaczęliśmy zamawiać. Ja i Łukasz wzięliśmy to samo i powiedzieliśmy w tym samym czasie. Zaczęliśmy się śmiać. Rozmawialiśmy o sobie i o różnych rzeczach.
Gdy już się skończyły tematy to patrzał mi się głęboko w oczy. Byłam zaczerwieniona, bo strasznie mi się on podobał. Skończyliśmy już jeść i zapłacił za swój i mój posiłek. Pojechaliśmy już do domu. Gdy już wróciliśmy to rzuciłam się na łóżko i odpoczywałam.
Łukasz usiadł koło mnie. Zaczęliśmy rozmawiać.
- Dziękuję, za ten pyszny obiad. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Nie ma za co. W końcu to ty mnie uratowałaś, gdy miałem wypadek. - Uśmiechnął się.
- Racja. - powiedziałam patrząc się na niego.
- Teraz się odwdzięczyłem za to wszystko.
Przysunął się bliżej i pocałował mnie swoimi ciepłymi ustami w policzek. Spojrzałam się w jego oczy, a on w moje. Patrzyliśmy się na siebie przez kilka minut. Szepnął mi do ucha, że mnie naprawdę lubi. Ucieszyłam się jak to usłyszałam. Odpowiedziałam, że ja też bardzo go lubię. W końcu zbliżyliśmy się do siebie i nasze wargi się złączyły. Ten pocałunek był czuły.
Trochę się odsunął i powiedział, że jak mnie zobaczył to od razu się zakochał. Tylko był problem, że nie miał odwagi podejść i zagadać. Dlatego to tak długo trwało powiedział. Ja też wyznałam mu co czuję i znowu się pocałowaliśmy. Tym razem był ten pocałunek pewniejszy. Łukasz dał swój numer telefonu i musiał już iść do domu. I tak było już dosyć ciemno. Mieszkał obok mnie, więc mogliśmy się spotykać codziennie.  Przytulił mnie i już poszedł.
Byłam podekscytowana tym dniem. Położyłam się na łóżku i wzięłam mój laptop na kolana. Weszłam na skype'a i zaprosiłam Łukasza do znajomych. Chwilę poczekałam na niego. Zobaczyłam, że mnie przyjął i gadaliśmy gdzieś tak do 3:00 nad ranem.

                                                   ROZDZIAŁ 3


Zbiegłam po schodach jak szalona i  potknęłam się o próg. Spadłam na rękę. Bardzo mnie bolała, ale nie przejmowałam się tym i biegłam dalej na ratunek. Wyszłam już na zewnątrz i podbiegłam do Łukasza. Zapytałam czy nic mu się nie stało, ale nic nie odpowiedział. Zdjęłam motor z jego ciała i pomogłam mu wstać. Mruczał pod nosem, że strasznie go boli noga, więc oparł się o mnie,
czyli złapał się jedną ręką za moją szyję i poszliśmy do mojego domu. Położył się na moim łóżku i czekał, aż ja wrócę z kuchni, bo szukałam apteczki.

Znalazłam wodę utlenioną i szybkim krokiem poszłam do pokoju. Powiedziałam, że musi zdjąć koszulkę,
bo innego sposobu nie ma. Jak powiedziałam, to tak zrobił. Gdy już zdjął koszulkę, zobaczyłam jego umięśnione ciało i tylko na ten widok przygryzłam swoją dolną wargę. Gdy już się ocknęłam, przejrzałam jego rany na plecach. Nie wyglądało to zbyt dobrze.
Troszeczkę nalałam wodę utlenioną na te rany. Krzyczał, bo strasznie to go zapiekło. Jego noga, wciąż go bolała i okazało się, że ma zwichniętą. Chciałam, żebyśmy pojechali do szpitala z tym wszystkim, ale za każdym razem odmawiał. Okryłam go kocem i mocno wtulił się w niego. Po kilku minutach zasnął. Przyglądałam mu się jak śpi. Bardzo słodko wyglądał. Minęło parę godzin i się obudził. Na początku
nie wiedział gdzie jest, ale potem jak mnie zobaczył to wszystko mu się przypomniało.
Zaoferowałam mu ciepłą herbatę. Zagotowałam wodę i nalałam do kolorowych kubków. Siedzieliśmy obok siebie i lepiej się poznawaliśmy.
Mieliśmy dużo wspólnego. Potem oglądaliśmy razem horrory, bardzo lubiłam się bać, lecz tym razem nie wytrzymałam i wtuliłam się w Łukasza. Objął mnie i mówił, żebym się nie bała i zaczął mnie łaskotać po brzuchu. Śmiałam się i wyrywałam, aż w końcu upadłam na jego kolana. W tym momencie się źle poczuł. Powiedział, żeby jednak było by lepiej jakbyśmy razem pojechali do tego szpitala.
Więc wyłączyłam film i przypomniało mi się, że mam w domu kule. Już trochę wolniej zeszłam ze schodów na strych, bo nie chciałam, żeby się ta ostatnia sytuacja powtórzyła. Dałam Łukaszowi kule i ruszyliśmy na przystanek autobusowy.
                                                           ROZDZIAŁ 2



Wróciłam do domu i odrobiłam od razu lekcje, żebym później już miała spokój. Jak już skończyłam to poszłam coś zjeść, bo od rana nic nie jadłam. Chwilę odpoczęłam i zadzwoniłam do Emilii i zapytałam się jej czy by nie chciała przyjść do mnie.
Emilia odpowiedziała, że nie bo jutro mamy test.
- A ty zapomniałaś, że jutro jest ten test z matmy ? - zapytała ze zdziwieniem
- No właśnie ja też się dziwie. Ja zawsze pamiętam o testach.
- A w ogóle to dzisiaj od Historii jesteś jakaś roztrzepana. Od tamtej chwili jak wszedł ten nowy do naszej klasy. Czekaj , czekaj ... czy Ty się w nim zakochałaś ? - powiedziała żartobliwie
- N ... Niee, skąd taka myśl ?  oszalałaś, ja w nim ? Nie. Pff ... - odpowiedziałam szybko, żeby coś wymyślić.
- Skąd taka myśl ? Cały czas się na niego patrzałaś, nawet jak mówiłam coś do ciebie to nadal patrzałaś w jego stronę.
- No może i masz rację. Cały czas o nim myślę, o tym słodkim uśmiechu i o tych niebieskich oczach
- Tak myślałam, że to przez niego. Dobra muszę już się dalej uczyć. Paa
Ja zrobiłam wyjątek i nie uczyłam się na ten test. Położyłam się na moim wygodnym łóżku i włączyłam muzykę. Myślałam o wszystkim, a szczególnie wciąż o Łukaszu . Nie mogłam o nim zapomnieć, cały czas widzę jego twarz przed oczami. Minęło trochę czasu i zasnęłam. Po kilku godzinach  obudził mnie straszny hałas. Zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju. Nie było nikogo w domu,
więc postanowiłam wyjrzeć przez okno. Nic nie było widać, bo była mgła, ale zauważyłam że ktoś tam jest. Bardziej się przyjrzałam i ujrzałam Łukasza, leżącego na ziemi, a na nim jego motor. Nikogo nie było na ulicy, więc nie mógł mu nikt pomóc, aż wreszcie ja otworzyłam drzwi.


                                                                    ROZDZIAŁ 1


Mam na imię Julia. Mieszkam w Londynie. W lipcu będę miała 16 lat. Mam najlepsze przyjaciółki, które są zawszę przy mnie, czyli Zuzię i Emilię - dwie szalone wariatki. Mieszkamy na przeciwko siebie. Tak jak zawsze w słoneczny dzień poszłyśmy razem do szkoły. Za bardzo nie lubimy tam chodzić, bo jak dla nas to jest męczarnia, ale najbardziej zachęca nas z jednego powodu - możemy się wygłupiać na przerwach i porozmawiać.

Zaczęła się pierwsza lekcja. Wychowawczyni ogłosiła całej klasie, że dochodzi do nas jeden uczeń. Stanął na środku klasy i powiedział parę słów o sobie. Ma na imię Łukasz i jest ode mnie starszy o rok. Mieszkał w Warszawie i tam się uczył, ale wyrzucili go ze szkoły. Nie  powiedział jaki był powód. Jak już skończył to usiadł w ostatniej ławce sam. Gdy się na niego patrzałam to mi serce coraz mocniej biło. Przez całą lekcję myślałam tylko o nim. Wszyscy wyszli z sali oprócz Łukasza. Ja również nie wyszłam, bo byłam w niego
wpatrzona. Pani zwróciła mi uwagę i powiedziała, że mam już wyjść, więc tak zrobiłam. Łukasz nie był dobry w nauce i dlatego jeszcze został w sali, a pani mu tłumaczyła co i jak. Miałam mętlik w głowie. Zadawałam sobie pytanie czy ja się w nim zakochałam.
Gdy skończyły się lekcje to ja i moje przyjaciółki poszłyśmy jeszcze do sklepu po ciuchy. Często tak się spotykałyśmy, chyba że nazajutrz jest jakiś test to musimy się uczyć. Mi zawsze zależało na ocenach, więc za każdym razem  przygotowuję się do szkoły.Weszłyśmy już do sklepu, a tak dokładniej do H&M. Emilii bardzo się spodobały krótkie spodnie z ćwiekami i zamierzała je przymierzyć.
- Ej, dziewczyny i jak wyglądam? -  zapytała Emilia
- Zarąbiście ! - powiedziała Zuzia
- Dlaczego Ty zawsze musisz znaleźć coś fajnego jako pierwsza ? - powiedziałam ze smutną miną
- No widzisz, mam do tego talent.
- A tak w ogóle to świetnie w nich wyglądasz. - przyznałam
Emilia zdecydowała się i kupiła te krótkie spodnie. Wyszłyśmy ze sklepu. Po drodze do domu  zauważyliśmy Łukasza  z jego nowymi  kolegami ze szkoły, czyli z Rafałem i z Szymonem. Emilia była zakochana w Szymonie, a Zuzia w Rafale, ale to już im przeszło.
Zachęcały mnie, raczej zmuszały mnie  żebym  zagadała do Łukasza, ale moja nieśmiałość była silniejsza ode mnie. No to odmówiłam i poszłam w drugą stronę.

-------------------------------------------------
To jest mój pierwszy blog, więc chyba za dobry on nie będzie. ; /
Jakbyście mogli, to komentujcie. ;p : *